Wpisz frazę i naciśnij Enter

Panie Trump, zapraszam do Polski!

Ostatnie kilka dni spędziłem w Londynie, upajając się widokiem cafe racerów, scramblerów, trackerów i niezliczonej liczby motocykli marki Triumph, dlatego niektóre rewelacje dotarły do mnie z opóźnieniem.

Po powrocie dowiedziałem się, że świeżo zaprzysiężony prezydent USA nie ma łatwego życia, chociaż obsługa Białego Domu zainstalowała nawet solaria, które dają efekt pomarańczowej skóry. Wszystko po to, by Donald w miarę szybko przywykł do nieco niższych standardów życia.

Brukowce nie ułatwiają zadania, bo co chwilę wyciągają najskrytsze tajemnice przebrzydle aroganckiego miliardera, tworząc przy tym nagłówki nie do ogarnięcia:

“7 rzeczy, których nie wiecie o włosach Donalda Trumpa”
“Cała prawda o życiu seksualnym Trumpa i jego córki”
“Jak perfumy sygnowane nazwiskiem nowego prezydenta USA wpływają na sukces w biznesie”

Niestety z poważniejszymi tytułami wcale nie jest lepiej. New York Times podał, że członkowie kampanii prezydenckiej Trumpa kontaktowali się z wysokimi rangą przedstawicielami rosyjskich służb. Skutek jest taki, że po trzech tygodniach i trzech dniach, doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn, musiał podać się do dymisji. Donald Trump próbował tłumaczyć, że jego współpracownicy dzwonili tylko “po dziewczynki ze wschodu”, ale nie uratowało to Flynna, który został najkrócej sprawującym swą funkcję doradcą prezydenta USA w historii.

Czekając na transport z lotniska w Modlinie znalazłem rozwiązanie całej sytuacji:

W Polsce nie ma problemu z nielojalnymi pracownikami wywiadu, bo ich główne zajęcie to przeprowadzanie wywiadów z beneficjentami programu 500+.
Nie mamy nic przeciwko temu, by premier rządu, w wolnym czasie, przeprowadzał publiczne testy zderzeniowe, których celem jest osłabienie niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, przy pomocy najtańszych modeli włoskiego Fiata. Jesteśmy na tyle tolerancyjnym narodem, że godzimy się na to, by krajem rządził człowiek sterowany humorami swojego kota, a nie demokratycznie wybrany rząd i prezydent.

– Panie Trump, zapraszam do Polski!

Mój jedyny warunek: proszę zabrać ze sobą Kurta Waltera wraz z teamem ICON, który w ostatnim czasie zmienił nudnawe Kawasaki Vulcan S w prawdziwego dirt trackowego dzika!

Chłopaki z ICON zostali wyzwani na pojedynek na torze przez zespół Speed Merchant i tak rozpoczęła się radykalna przebudowa Vulcana. By motocykl miał jakiekolwiek szanse w pojedynku, trzeba było włożyć w niego od groma pracy. W ruch poszły piły, szlifierki, notatki z inżynierii i naukowy kalkulator wielkości porządnego bajgla!

Prawie każdy element motocykla został zaprojektowany na nowo. W oryginale zachował się tylko bak, bo jedyne zastrzeżenie przedstawicieli Kawasaki było takie, że nie można zmieniać jego kształtu.

Spójrzcie tylko na przednie zawieszenie. Po konwencjonalnym oryginale nie ma śladu. Teraz rządzą tu widelce na sprężynach z amortyzatorami piggybackod Nitrona. Metodą wielu prób i jeszcze większej liczby błędów udało się opanować geometrię Vulcana, który z takim zawiasem wygląda spektakularnie.

Kolejna ciekawa modyfikacja to zaimplementowanie dwóch przednich kół od Harleya CVO, na które naciągnięto opony Maxxis DTR-1 (podobno najlepsze do lewoskrętu).

Jeśli chodzi o techniczne modyfikacje to objęły one również wymianę tylnego wahacza na egzemplarz z Kawasaki Ninja 650.

Nie mówcie, że nie chcielibyście widzieć takich projektów w Polsce. Ja z tej okazji znalazłem lotnisko w Szymanach (znane poprzednikom Trumpa) i ośrodek SPA z nieco mniejszą ilością klamek, w którym Donald będzie mógł bawić się w piaskownicy, a jego współlokatorem zostanie kociarz z Żoliborza.

Ach te marzenia!

Włącz powiadomienia
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Napisz w komentarzu, co sądzisz na ten temat…x
()
x